Odcinek 165 GRAN FINAL
Przepiękny był.

Mnie się bardzo podobał. Najpierw Estrella przypłynęła łódką do kościoła, potem nie sam Guillermo, ale też Antonio ją zaprowadził do ołtarza. Ale jej było właśnie śpieszno do zostania żoną VM. Aż wyprzedziła Ojca. xD Fajne to było.
No i na koniec para młoda popłynęła daleko, daleko...

A jak zobaczyłam wtedy napisy 'fin' to mi się jeszcze bardziej smutno zrobiło... Z jednej strony finały są piękne, a z drugiej nie.

I żyli długo i szczęśliwie. <333
Poprzednie sceny to była taka przeplatanka rozmów i wspomnień.
Ależ się Salvador i Don Bracho opiekują Carmitą. ;P Ma leżeć w łóżku, a oni będą ją karmić. Nawet nie chcieli jej puścić na ślub.
Crisanta ubrała się w suknię ślubną, bo też chciała dzisiaj wyjść za mąż. xD Ona to ma pomysły i jaka zła była, jak jej kazali iść się przebrać.
Tillico już planuje, że Abril zostanie jego żoną i chce, aby od teraz byli narzeczonymi.

Miłość zdarza się przecież w każdym wieku.
No i cóż można powiedzieć... Nie lubię pożegnań.
'Mar de amor' jest bardzo dobrą telenowelę i Nathalie zrehabilitowała sie trochę w moich oczach, chociaż znowu bezsensownie przeciągała historię i pod koniec to już było takie wszystko... :/
Będę tęsknić za wszystkimi bohaterami. Nie wszystkich lubiłam, ale każdy wnosił coś od siebie. Nawet taka Meche, która mam nadzieję, że skonczyła na wiele lat w więzieniu.
Fabuła telenoweli z czasem zaczęła być taka nudna, ale to przez przeciąganie. Jakby skończyli tak na 120 odcinkach to byłoby w sam raz. Bo początkowo była świetna i naprawdę wciągająca.
Większość aktorów była bardzo dobra. Przede wszystkim Zuria Vega. Jej pierwsza główna rola i już pokazała zaraz w pierwszym odcinku, że ma ogromny talent. Stworzyła fantastyczną postać Estrelli.

Trzymam teraz za nią kciuki w 'Mujeres Asesinas 3' i liczę na kolejne projekty. Jakby ktoś gdzies trafił na film 'Sin Ella' to bardzo proszę o linka...
Mario Cimarro to Mario, ale i tak mi się podobał. Szczególnie z samego początku bo później to już było różnie. ;P
Manuel Landeta i Ninel Conde jako Leon i Coral byli genialni. To jedne z moich ulubionych postaci.

Żałuję tylko, że Leon nie dotrwał do końca... Wogóle ta postać to się zmieniła diametralnie. Na początku był zły i okrutny, a potem zaczął być taki... zabawny i komiczny. ;P
A no i Mariana Seoane była bardzo dobra w roli zwariowanej Oriany. Ile ona miała ciekawych akcji. Szczególnie zapadła mi w pamięć scena, w której porywa Santosa ze ślubu Reyny i jego i wiezie go na jakąś wyspę.

Poza tym Roselia i Crisanta. Niezwykle zabawne postacie, z którymi zawsze można się było pośmiać. Hernan, którego na początku nie lubiłam, ale ostatnio stwierdziłam, że jest świetną postacią.

Szkoda, że na koniec zrobili z niego takiego... sama nie wiem, faceta bez uczuć z obsesją.
Zakochałam się w widokach z Playa Escondida. <3 Aż chciałabym tam pojechać... Przepięknie tam jest.
Jest to trzecia telenowela, którą obejrzała w oryginale, i za każdym razem tak się dziwnie czuję, że we wtorek nie zobaczę kolejnego odcinka....
Dziękuję przede wszystkim
Lizaczkowi, która oglądała i komentowała na początku 'Mar de amor'. Obejrzałaś całą telenowelę? ;p
I wszystkim, którzy od czasu do czasu wpadali do tego tematu.